10 naj Australii

"10 NAJ Australii" jest częścią projektu zainicjowanego przez Klub Polki na Obczyźnie, zatem postaram się o szczyptę obiektywizmu i powściągnięcie mojej wyobraźni i pokazanie Wam tego, za co lubię Australię. Mam się zmieścić w dziesięciu punktach, tak? Dobre sobie...

1. Australia to NAJlepszy kraj do emigracji, ucieczki, odcięcia się od polskości. Jeśli chcesz być DALEKO od wszystkiego i ciągle móc porozumiewać się po angielsku - wybierz Australię.

Wspaniała przestrzeń, wielkie odległości od miast pozwalające na rzadkie wizyty i raczej nie samochodem...Jeśli lubisz świeże powietrze wokół siebie, niezaburzone przez inny oddech ludzki, spore miejsca parkingowe (samochody bywają tu spore), miejsce na plaży niezagrodzone przez parawaniki, poczucie, że możesz iść i iść (lub jechać) i końca nie widać...to jest to miejsce najlepsze na świecie. Kiepski Internet i brak zasięgu, tylko pomaga się zrelaksować i przywrócić umysłowi równowagę.
To wspaniałe miejsce do ucieczki od dotychczasowego życia (nic dziwnego, że dawniej służyło jako miejsce zesłania, ale nieco cieplejsze od Syberii) i zresetowanie dotychczasowych wartości.
Jest daleko do Europy. Muzyka i inne kulturalne i modne hity przychodzą z opóźnieniem, a wszystko to, będąc pół dnia do przodu (różnica czasowa)!
Zatem, jeśli kręci Cię podróż przed siebie, to polecam Eyre Highway, 1,675 km autostrady łączącej Zachodnią Australię z Południową. To też najdłuższa w kraju droga zawierające odcinek bez ani jednego zakrętu - 146.6km. Idealne miejsce do testowania automatycznych samochodów! Samo życie w Australii niestety nie jest równie proste jak ta autostrada...


2. NAJpiękniejsze niebo nocne. 

Tutaj możesz zobaczyć sto razy więcej gwiazd niż w Northern Hemisphere, bo patrzymy bezpośrednio w samo serce Drogi Mlecznej. Jeśli po raz pierwszy po przyjeździe z Europy spojrzysz w niebo na australijskim outbacku, to pierwsza Twoja myśl będzie: "Ale tutaj jest dużo gwiazd!
Druga: "Czekaj czekaj...wszystko jest jakoś tak...do góry nogami! I gdzie jest Duży Wóz?!" link

Niebo tutaj często jest bezchmurne, powietrze dużo czystsze i suche, a znalezienie miejsca wystarczająco ciemnego do obserwacji - dość szybkie.  Nauczyła się już wyszukiwać Krzyż Południa, w prawidłowy sposób wybierać miejsce na kocyk pod drzewem (słońce przesuwa się w przeciwną stronę), ale ciągle nie mogę skumać, że kierunki świata nie odpowiadają miejsce gdzie słońce wschodzi i zachodzi...Do tego powinnam w przeciwną stronę mieszać kawę z cukrem! Pamiętajcie o sile Coriolisa!

Zatem nawet w terenie podmiejskim możesz wyjść do ogrodu (większość Aussie mieszka w domu z ogrodem) i zrobić portret Łysemu - jak poniżej. Wszystko do góry nogami :)




3. NAJpiękniejsza i najbardziej samotna skała - Uluru.

Uluru to miejsce, które każdy Australijczyk powinien odwiedzić raz w życiu. W praktyce robią to głównie imigranci. Cudze chwalicie, swego nie znacie, jest prawdziwe na każdej szerokości geograficznej.
Skała ta, powstała 600mil lat temu, robi wrażenie przede wszystkim swoim tajemniczym wyglądem pośród pustkowia oraz zmianą kolorów w zależności od pory dnia. Najpiękniejsza jest o zachodzie, ale równie ciekawa o wschodzie słońca. To co widzimy to tylko wierzchołek "góry lodowej", a konkretnie 348 m. Reszta - 2,5 km siedzi sobie spokojnie pod ziemią...
Uluru jest też świętym miejscem dla Aborygenów i pewnych części skały nie wolno fotografować. Kiedyś można było się wspinać na szczyt, ale od jakiegoś czasu zostało to mocno ograniczone (bywały też wypadki śmiertelne). Najlepiej jest wybrać się na kilkudniowy kemping do Ayers Rock Resort i powoli napawać okolicą. "Spacer" wokół Uluru zajął nam 6 godzin. Głównie z powodu dwóch, ciężkich bagaży na plecach, marudzących i znudzonych płaskim terenem. Na wspinaczkę rodzinną zdecydowanie bardziej polecam pobliski (4 godziny - rzut beretem) Kings Canyon...



4. NAJdziwniejsze zwierzaki i najbardziej zabójcze stworzenia w Australii.

Wczoraj przeczytałam artykuł o tym, że jeden z odcinków Peppa Pig został zakazany na terenie Australii, bo pokazywał pająka Mr Skinny Leg jako przyjaznego i słodkiego... Decyzja motywowana bezpieczeństwem dzieci...
Ja bym tu nie demonizowała zwierzaków z Down Under, ale warto wystrzegać się m.in. małego pajączka z czerwoną plamką, redback spider oraz Sydney Funnel-web spider.
Wśród najbardziej jadowitych stworzeń na świecie, jest kilka z Australii. Warto przy wyborze miejsca zamieszkania, mieć to na uwadze. Są lepsze i gorsze rejony... Światową listę znajdziesz tu: www.planetdeadly.com
Zatem na codzień w Australii aktywnie unikamy węży (Inland Taipan - jego jad wystarcza do zabicia 100 osób!), pająków, krokodyli, rekinów i pomniejszych morskich stworzeń jak blue-ringed octopus, stonefish, cone snail, box jellyfish.
Nawet zwierzątka, które wyglądają słodko lub co najmniej dziwnie i są symbolem Australii, mogą być niebezpieczne. Wpaść samochodem na kangura? Zapomnij, cały możesz z tego nie wyjść. Wombaty podobno też są bardzo twarde i mogą zniszczyć samochód (fatal crash). Koale (to nie misie!) mają bardzo ostre pazury. Duck-billed platypus ma jad w pazurach i może Cię tym potraktować jak pszczoła.
Mogłabym tak jeszcze mnożyć i straszyć, dodając do tego komary, dziobające magpie (właśnie zaczął się sezon na dziobanie - wiosna) i toksyczne ropuchy. Prawda jest taka, że nigdy nie mieszkałam w Queensland czy Northern Teritory, gdzie tych stworów jest najwięcej i wszystko to tak na prawdę kwestia przyzwyczajenia i dostosowania się. Serio!


5. NAJpiękniejsze zakątki do nurkowania i plaże.

Great Barrier Reef jest największą rafą koralową na świecie. O ciekawych faktach możecie poczytać sobie tutaj.
Ja dodam, że niestety z powodu ocieplenia się wód oceanicznych oraz innych niezależnych od człowieka przyczyn (przestańmy się łudzić, że tak doskonale rozumiemy świat i mamy na niego taki głęboki wpływ), rafa się wybiela...traci kolor i przemysł turystyczny zaczyna mieć problem. Już podobno takie zjawisko miał miejsce na ziemi wcześniej, zatem miejmy nadzieję, że naszej rafie niedługo zacznie przybywać rumieńców, bo jeszcze nie byłam, a chciałabym ponurkować! Tymczasem pozostają mi inne, bliższe rejony.
Zamiast zabytków w Australii mamy cudowne plaże! Są malutkie, dzikie plaże. Są takie, gdzie wjeżdżasz samochodem i surfujesz z przerwą na BBQ. Plaż mamy pod dostatkiem (10 685) i może dlatego nigdy nie są zatłoczone? Najbardziej znana jest "sydneyska" Bondi, ale ja chcę tu poważnie podejść do tematu i pokazać Wam prawdziwie najpiękniejszą plażę. Oficjalna lista tutaj, ale na mojej prywatnej liście jest Wineglass Bay w Tasmanii. To taka mityczna plaża, na którą chcę wrócić, bo nie udało nam się do niej dotrzeć - dzieci na plecach i upał nas pokonały...Zatem zostawiam sobie i Wam teaser...



6. Coober Pedy - największa kopalnia opalu na świecie i wyjątkowa osada pod ziemią.

Jeśli wybierasz się do Uluru to nie ma opcji, abyś nie zajrzał do Coober Pedy - miasteczko założone w 1915 roku. Jest to największa kopalnia opalu na świecie i jeden z największych producentów tego kamienia. Obecnie jest to popularny kierunek turystyczny. Z powodu klimatu (gorąco i sucho), ludzie zaczęli mieszkać w domach wykutych w skale. Mieliśmy okazję pomieszkać w takim hotelu. Skała doskonale utrzymuje stałą, komfortową temperaturę, jedynie brak okien może przeszkadzać...
Z ciekawostek, to spotkaliśmy tam księdza katolickiego, którego parafia rozpościera się z teren odpowiadający powierzchni Francji... Daje do myślenia...
Mnóstwo lat zajęło wykucie tego kościoła i jest sporo polskich akcentów, a jakże!



7. NAJfajniejszy angielski.

Każdy, kto trochę pomieszkał w anglojęzycznych krajach wie, że angielski a angielski to dwie różne sprawy. Najczystszy i najmniej problemowy akcent to wg mnie kanadyjski angielski. Jednak NAJfajniejszy jest australijski. Specjaliści ciągle nie mogą się zgodzić co do źródła bardzo popularnych zdrobnień i skrótów w Aussie języku, jednak wydaje się, że najprawdopodobniej wynika to z chęci oswojenia groźnej przyrody i przestrzeni. Zdrobnienie powoduje, że nawet największe niebezpieczeństwo nie jest już takie straszne, a 1000 km kurczy się do 100 metrów. Zatem mamy mossie zamiast mosquitoes, Aussie zamiast Australian, Tassie zamiast Tasmania, Bikie - harleyowiec, brekkie - breakfast, arvo - afternoon, sparky - electrician, reno - renovation, Chrissy - Christmas itd.

Zatem G'day mate!

8. The most livable city - Melbourne

Siódmy rok pod rząd Melbourne zostało okrzyknięte NAJlepszym miastem do życia na świecie link.
Sporo czynników zostało wziętych pod uwagę i pewno wiele racji w tym jest. Na szczęście moja kochana Adelaide jest nr 5!
Nie cierpię statystyk i tego typu rankingów, ale Australia ma wiele miejsc, które pozwalają na szczęśliwe życie. Pod warunkiem, że na to sobie zapracujesz. Aby móc cieszyć się przyrodą, trzeba wśród niej spędzać czas. Jeśli chcesz za grosze/centy spędzać rodzinny czas - trzeba tego chcieć i to sobie zorganizować. Jeśli chcesz być zdrowy - to trzeba o to zdrowie dbać. Podobnie z mieszkaniem w najwspanialszym mieście do życia na świecie. Dla mnie jest to Adelaide, bo ma wszystko od klimatu, przez plaże, góry, jeziora, outback, parki....wszystko na wyciągnięcie ręki (samochodu) i kompaktowo. Adelaide jest też jedynym miastem w Australii, które zostało od początku ZAPLANOWANE, i jest założone jako jedyne przez WOLNYCH OSADNIKÓW, a nie zesłańców i przestępców...Jest się czym chwalić? :)



9. NAJlepsze wino i kawa.

Australia jest znana z pysznego wina i dobrej kawy. To dwa, bardzo ważne elementy tutejszej kultury. Zamiłowanie do kawy przyszło wraz z imigrantami z Włoch. Kawa jest wszędzie i bez niej trudno zacząć dzień. Typowo australijskim wynalazkiem jest flat white. Coś mniej pienistego od latte :)
Wg Google: Flat White has an even mix of liquid milk and smooth velvet foam so it feels like drinking an espresso, only yummier. Cappuccino has stiff foam and feels like drinking bubbles with a bed of coffee hidden at the bottom. Latte is milky, has a little foam on the top and feels like drinking a milky coffee.

Wino to kolejny trunek uwielbiany przez Aussie, oprócz oczywiście piwa. Ciężko mi będzie wymienić australijskie NAJ jeśli chodzi o wino. Jest wiele wspaniałych winiarni w Tasmanii (najlepszy rejon dla białego wina), w NSW, Victoria czy SA...W moich rejonach Barossa Valley jest takim top miejscem i popularne są wycieczki objazdowe wraz z "cheese platter" i smakowaniem wina.
Najpopularniejsza tania marka, znana w Europie to Yellow Tail. I jeśli zastanawiasz się, dlaczego wino australijskie należy do najtańszych w Europie, to odpowiedź brzmi: jakoś trzeba było wejść na rynek europejski i konkurować z Francją czy Włochami...cena i ilość okazała się dobrym chwytem marketingowym. I chyba niestety tak już pozostało...


10. NAJmniej spodziewane fakty i NAJwiększy psikus...

Wszyscy lubimy ciekawostki, zatem oto kilka NAJ.
Najzimniejszym regionem Australii są Snowy Mountains, gdzie śnieg i mróz króluje przez większość okresu zimy. Tam też zarejestrowano najniższą temperaturę −23.0 °C w Charlotte Pass, 29 czerwca 1994 roku.
Najwyższym szczytem tych gór jest Góra Kościuszki, , której polskiej nazwy nie są w stanie wypowiedzieć lokalsi. Brzmi to mniej więcej tak: Kozijosko Mountain...
Podobny problem jest ze Strzelecki National Park. To właśnie Strzelecki, nasz polski podróżnik zrobił tego psikusa Australijczykom i nadał nazwę najwyższemu szczytowi po polskim bohaterze...
Najgorętszy rejon to Alice Springs, gdzie najgorętszy dzień zanotowano w Finke 1 and 2 stycznia 1960 i było to 48.3 °.


4 comments:

  1. Fajnie. Ciekawie. Raźniej by było, gdybyś wrzuciła zdjęcia ew. polskie nazwy zwierzątek. :) ale zdjęcia to by było to. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. This comment has been removed by the author.

      Delete
    2. Ach pewno tak, tylko ten deadline związany z projektem zmusił do uproszczeń ;) O zwierzątkach to ja muszę osobny wpis zrobić, wtedy zdjęcia konieczne, a polskie nazwy to musiałabym wygooglować...Jak Cię owe coś ukąsi to lepiej krzyczeć po angielsku :)Dzięki i pozdrawiam!

      Delete
  2. Zrobiłaś mi tym tekstem ogromną ochotę na podróż do Australii! Nie ma bata, kiedyś muszę się tam wybrać <3 I przejechać się chociaż kawałkiem tej nieeeesamowicie długiej autostrady.

    Pozdrawiam ciepło!

    ReplyDelete